Wielkanocne biesiadowanie. Lekarze: Na to szczególnie powinniśmy uważać
Wielkanocy to czas spotkań z najbliższymi, najczęściej przy stole uginającym się od jedzenia. I choć – zgodnie z obyczajem – potraw do spróbowania jest nieco mniej niż w czasie wigilii, to jednak mało kto w tym czasie zajmuje się liczeniem kalorii. A to może być niebezpieczne, szczególnie dla osób zmagających się z niektórymi schorzeniami.
Uważać na wielkanocne potrawy powinny przede wszystkim osoby z wysokim cholesterolem i chorobami serca, cukrzycą lub insulinoopornością, chorobami układu pokarmowego i schorzeniami nerek.
Potrawy wielkanocne to wyzwanie dla wielu osób
Zwracał na to uwagę w rozmowie z NewsMed prof. dr hab. med. Krzysztof J. Filipiak, kardiolog, internista i hipertensjolog.
– Niestety suto zastawiony wielkanocny stół nie jest najbardziej zdrowy, zwłaszcza dla naszego serca, jak i chorób, które trapią Polaków. Ponad 21 mln z nas ma podwyższone stężenie cholesterolu, 11 mln cierpi na nadciśnienie tętnicze, 8 mln ma otyłość, a 3 miliony cukrzycę – mówił.
Pułapką mogą być świąteczne zupy. – Żurek lub biały barszcz – tłusta zupa z białą wieprzową kiełbasą, czy sama kiełbasa – niestety to przede wszystkim kalorie i tłuszcz zwierzęcy. To, co nam najbardziej smakuje w wielkanocnej kiełbasie, to zresztą jedyne jej zdrowe elementy: pieprz, czosnek, majeranek, gałka muszkatołowa, czasami kolendra, ale przede wszystkim – zdrowy, polski chrzan – zadbajmy chociaż, aby ich było na wielkanocnym stole pod dostatkiem – podkreślał.
Jednak jego zdaniem prawdziwa bomba kaloryczna i „mina zdrowotna” dla milionów Polaków z nieprawidłową glikemią i/lub cukrzycą to polskie mazurki.
– Unikajmy ich. Wybierzmy baby wielkanocne z rodzynkami, makowce – jeżeli koniecznie musimy sprostać tej wielkanocnej, polskiej tradycji. Unikamy też „Baranków” – te cukrowe czy czekoladowe niech stanowią ozdobę na stole, a nie produkt, który trzeba koniecznie zjeść. Baranek z masła również nie jest obiektem naszych kardiologicznych westchnień – preferujemy przecież oleje roślinne, ale pewnie można spróbować zrobić go z margaryn roślinnych – zaznaczał.
Uwaga na tłuszcze
Dietetyczka kliniczna Dominika Hatala w rozmowie z "Faktem" jako główne zagrożenie wskazuje tłuszcze.
– Uważałabym na potrawy tłuste, smażone i ciężkie, takie jak biała, smażona kiełbasa, pasztety z dużą ilością tłuszczu czy unurzane w majonezie sałatki – mówi w rozmowie z Faktem.
Uważać powinniśmy przede wszystkim na białą kiełbasę, zwłaszcza smażoną. – Dużo nasyconych kwasów tłuszczowych i soli w jednej porcji to coś, czego nasze serce i układ trawienny nie lubią – wyjaśnia.
Zagrożeniem może być też majonez – To prawdziwy król wielkanocnych stołów. Sałatka jarzynowa, jajka, sosy... Jest wszędzie! Warto wiedzieć, że tradycyjny majonez to nawet 600–700 kcal na 100 g, czyli sporo tłuszczu, który szybko się sumuje. Na szczęście w sklepach znajdziemy lżejsze wersje, które mają nawet o połowę mniej kalorii (ok. 300 kcal/100 g). A ich smak nadal jest bardzo przyjemny! To prosta zmiana, która może odciążyć całe danie, zwłaszcza jeśli majonez pojawia się w kilku potrawach – zaznacza.
Nie tylko jakość, ale także ilość
Specjaliści z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu zwracają z kolei uwagę, że podczas świąt łatwo o przeciążenie organizmu, dlatego warto pamiętać, że kluczowe znaczenie ma nie tylko jakość, ale i ilość jedzenia.
– Warto zwrócić uwagę na jakość potraw i ich objętość – mówi dr Radosław Kempiński z Kliniki Gastroenterologii, Hepatologii i Chorób Wewnętrznych USK.
– W polskiej tradycji leży wielogodzinne biesiadowanie przy suto zastawionym stole i nie ma w tym nic złego, o ile będziemy pamiętali o proporcjach. Nie wyjdzie nam na zdrowie, kiedy zjemy za dużo jednego dnia. Nie zalecamy przeciążania żołądka nadmierną ilością pokarmu. Posiłki powinny być w święta rozłożone na kilka mniejszych porcji, np. cztery lub pięć lekkich dań przerywanych aktywnością ruchową. Żołądek nam za to podziękuje – dodaje.